← GeoNews

Wydanie próbne z 12 sierpnia 2026

Powstało z 8 rozmów, 5 godzin 11 minut nagrań.

Z tych źródeł powstało to wydanie:

  • Historia Realna
  • Russian Roulette
  • Bez Doktryny
  • Wolski o Wojnie
  • The Asia Chessboard
  • Geopolitical Futures
  • Zeihan on Geopolitics
  • OSW - Ośrodek Studiów Wschodnich

GEONEWS — wydanie próbne nr 1

Przeczytaj w przeglądarce

Środa, 12 sierpnia 2026 — osiem rozmów z ośmiu źródeł, 5 godzin 11 minut nagrań. Polskie źródła z 7, 10 i 11 sierpnia, zagraniczne z 27 lipca, 4 i 7 sierpnia.

Dzień dobry. Poniżej najważniejsze tezy z ostatnich odcinków wybranych przez Ciebie źródeł.


GeoNews oszczędza Twój czas, pozwala być na bieżąco i pomaga Ci zdecydować, którego podcastu rzeczywiście warto posłuchać w całości.

GeoNews jest bezpłatnym newsletterem, który generuje co miesiąc koszty. Jeżeli uważasz, że moja robota ma sens, możesz ją wesprzeć.

Zrób jednorazową wpłatę (postaw mi kawę) LUB wesprzyj mnie miesięczną subskrypcją (kwota równa cenie Espresso raz w miesiącu to nie dużo, a dla mnie zrobi wielką różnicę :)).

Dziękuję, Paweł Szczabel

Postaw kawę — wpłata jednorazowa

Kwotę ustalasz sam, od 5 zł.

Albo co miesiąc:

10 zł miesięcznie 20 zł miesięcznie 50 zł miesięcznie


Trzy państwa muzułmańskie podpisały pakt obronny, bo amerykański parasol okazał się zależny od humoru jednego człowieka

Turcja, Arabia Saudyjska i Pakistan podpisały w Mekce porozumienie, w którym atak na jedno z tych państw ma być uznany za atak na wszystkie trzy. Wszystkie trzy stolice podkreśliły w oświadczeniach końcowych, że pakt nie jest wymierzony przeciwko nikomu.

Mariusz Borkowski, ekspert do spraw Bliskiego Wschodu i były korespondent w regionie, powiedział redaktorowi Piotrowi Zychowiczowi, że powodem nie jest Iran, tylko doświadczenie ostatniej wojny. Do niedawna kraje regionu były — jak to ujął — konsumentami bezpieczeństwa: kupowały broń od Amerykanów, ich armie szkolili Amerykanie, a Waszyngton miał trzymać nad nimi parasol. Wojna amerykańsko-izraelsko-irańska pokazała, że amerykańskie bazy w państwach arabskich były bronione w miarę skutecznie, a cele cywilne w tych samych państwach — rafinerie, terminale naftowe, zakłady odsalania wody — już nie. Kiedy zabrakło pocisków do Patriotów, trafiały one do Izraela.

Mariusz Borkowski dodaje, że państwa arabskie nie były przed tą wojną ani konsultowane, ani uprzedzone, a do rozmów dyplomatycznych włączyły się dopiero później Oman, Pakistan i Turcja. Jego zdaniem sedno nie leży w potencjale, tylko w przewidywalności:

> Wszystko zależy od tego, kto siedzi w Białym Domu, jakie ma nastroje, jakie ma humory. > I może się okazać nagle, że wszystkie podpisane porozumienia są zależne od humoru jednego > człowieka.

Argumentem trzeciego uczestnika jest broń jądrowa. Pakistan wnosi do paktu armię wyposażoną w chiński sprzęt i rakiety z głowicami atomowymi. Ma to znaczenie także dlatego, że Waszyngton uzależnił transfer technologii jądrowej do Arabii Saudyjskiej od przystąpienia przez nią do porozumień abrahamowych — a alternatywnymi dostawcami tej technologii są Pakistan i Chiny.

Redaktor Zychowicz zwrócił uwagę, że ten sam mechanizm widać w trzech miejscach naraz: na Bliskim Wschodzie, na Dalekim Wschodzie i w Europie, gdzie Polska także rozgląda się za lokalnymi porozumieniami. Mariusz Borkowski nie kwestionuje amerykańskiego potencjału — podał, że Stany Zjednoczone miały kiedyś blisko trzy tysiące pocisków do Patriotów, mają dziewięćset i produkują sześćset rocznie — ale twierdzi, że problemem nie jest już potencjał, tylko niestabilność oferty.

Mariusz Borkowski rozmawia o pakcie z Mekki z Piotrem Zychowiczem w Historii Realnej z 10 sierpnia.


Wojna i uzbrojenie

Poparcie dla wojny spadło do 65 procent według ośrodka, który wcześniej zmienił metodologię, żeby ten spadek zmiękczyć

Maria Snegowaja z ośrodka CSIS i Jade McGlynn z King's College London napisały wspólnie tekst o nastrojach w Rosji i omówiły go u Maxa Bergmanna. Ich teza jest ostrożniejsza, niż sugerowałby tytuł: rosyjska opinia publiczna jest wynikiem, a nie dźwignią, więc kolejki po paliwo nie przekładają się prosto na zwrot przeciwko wojnie.

Maria Snegowaja dzieli poparcie na dwie grupy. Jastrzębie są mniejszością ideową i po każdym uderzeniu domagają się mocniejszej odpowiedzi, bo w ich oczach prezydent Władimir Putin jest za słaby. Większość to lojaliści, których część socjologów nazywa bagnem: idą za tym, co robi prezydent Putin, i zostaną przy nim tak długo, jak długo gospodarka się trzyma. Ukraińskie uderzenia biją właśnie w to jedno kryterium, więc to lojaliści, a nie jastrzębie, wycofują poparcie.

Maria Snegowaja podała, że kremlowski ośrodek WCIOM zmienił w tym roku metodologię badania, a mimo to jego własne dane pokazują dalszy spadek: do 12 lipca poparcie zeszło do 65 procent, najniżej od początku pełnoskalowej wojny. Dodała, że Rosjanie wskazali ukraińskie uderzenia jako najważniejsze wydarzenie miesiąca w maju i w czerwcu.

Jade McGlynn opisuje to raczej jako wytrzymałość niż poparcie. Ludzie nie chcą ponosić kolejnych wyrzeczeń, ale to nie znaczy, że przechodzą do opozycji:

> Nie sądzę, żeby opinia publiczna zatrzymała tę wojnę. Ale to znaczy też, że nie stanęłaby > na drodze jej zakończeniu.

Jedna rzecz jest w badaniach jednoznaczna niezależnie od metody: nie ma zgody na drugą falę mobilizacji. Jade McGlynn zwróciła przy tym uwagę, że pieniądze wciąż działają — na plakatach werbunkowych w Mariupolu z czerwca 2026 premia za podpisanie kontraktu sięga trzech milionów rubli przy średniej pensji w tym mieście rzędu czterdziestu tysięcy.

Maria Snegowaja i Jade McGlynn rozmawiają o nastrojach w Rosji z Maxem Bergmannem w Russian Roulette z 27 lipca.

Doktryna NATO jako paktu obronnego premiuje tego, kto uderzy pierwszy

Marek Budzisz, analityk Strategy&Future, referował u Zbigniewa Parafianowicza i Marka Magierowskiego tezę Wałerija Załużnego, że doktryna obronna NATO się wyczerpała, i rozwinął ją własnym wywodem.

Rozumowanie idzie tak. Współczesne pole walki jest nasycone rozpoznaniem do tego stopnia, że obie strony widzą swoje jednostki, magazyny i kanały zaopatrzenia. To utrudnia koncentrację, ale asymetria wychodzi na korzyść napastnika: żeby ukryć się przed rozpoznaniem, trzeba siły rozśrodkować, a rozśrodkowane siły gorzej powstrzymują wtargnięcie. Skoro doktryna obronna zabrania uderzenia uprzedzającego, obrońca patrzy na koncentrację przeciwnika i czeka.

Marek Budzisz nazywa rozwiązanie wprost: odejście od formuły paktu obronnego, czyli wezwanie koncentrujących się wojsk do zaniechania, a jeśli to nie skutkuje — uderzenie systemami rakietowymi bez przekraczania granicy. Sam uważa jednak, że NATO jako całość nie jest zdolne do takiego przeformułowania, i dlatego mówi o systemie regionalnym: Joint Expeditionary Force albo osobne dowództwo dla kierunku północno-wschodniego. Zauważa, że takie myślenie już się w Europie pojawia — przedstawiciele estońskiego resortu obrony mówią, że atak na Estonię spotka się z salwą rakietową na ośrodki miejskie.

W tej samej rozmowie padły liczby opisujące skalę, o której mowa. Ukraiński wywiad szacuje rosyjską produkcję na około sto pocisków balistycznych miesięcznie, w lipcu w Ukrainę poleciało ich 107, a przez ukraińską obronę powietrzną przechodzi dziś około 90 procent balistyki. Marek Budzisz przypomniał też, że zapowiedź produkcji pocisków do Patriotów na Ukrainie została wycofana, a realnym konkretem są tanie pociski manewrujące Barracuda-500, które mają tam trafić na początku września.

Marek Budzisz rozmawia o nowej doktrynie NATO ze Zbigniewem Parafianowiczem i Markiem Magierowskim w Bez Doktryny z 7 sierpnia.


Bezpieczeństwo Polski

Pierwsza fregata Miecznik schodzi z hali, bo za nią musi wejść druga

Piotr Jaszczura, dyrektor programu Miecznik, wytłumaczył, dlaczego wodowanie Wichra wypada akurat teraz: data wynika z harmonogramu, bo halę trzeba zwolnić dla Burzy, której sekcje już powstają. Na okręcie znajdzie się sto kilometrów kabli i sto kilometrów rur.

Dyrektor Jaszczura uprzedza rozczarowanie: systemy uzbrojenia pojawią się na masztach i stanowiskach dopiero tuż przed rozpoczęciem prób, bo nie ma sensu, żeby stały na platformie rok wcześniej. Samo wodowanie też nie będzie widowiskowe — to wodowanie dokowe z pokładu zanurzalnej barki, proces odwracalny i, jak mówi, najbezpieczniejszy z możliwych.

Ciekawsza jest logika całego programu. Trzy fregaty budowane są kaskadowo: prototyp wolniej, kolejne dwie szybciej, tak żeby wszystkie trzy weszły do marynarki w zbliżonym czasie. Podzespoły i uzbrojenie zakontraktowano od razu na trzy jednostki, co według dyrektora Jaszczury załatwia trzy sprawy naraz: cenę, jednakowe wersje sprzętu na wszystkich okrętach i brak problemu z późniejszym doposażaniem, kiedy dany radar czy sonar wyjdzie już z produkcji. Dokumentacja okrętu pierwszego zawiera szereg kart zmian, a okręty drugi i trzeci dostają dokumentację już useryjnioną.

Koszt programu to 15 miliardów złotych i — co dyrektor Jaszczura podkreśla — nie jest to koszt samej budowy, tylko utrzymania okrętów w cyklu życia razem ze szkoleniami. Za sensory i zautomatyzowany system dowodzenia odpowiada Thales, który jest też integratorem całego systemu walki; Babcock jest partnerem w obszarze platformy i jego rola sprowadza się dziś głównie do tego, co dyrektor Jaszczura nazywa Learning from Experience: przekazywania pytań i odpowiedzi między zespołami polskim i brytyjskim. Miecznik, zastrzega dyrektor Jaszczura, jest okrętem mocno zmodyfikowanym wobec Type 31.

Odcinek jest oznaczony jako sponsorowany przez Polską Grupę Zbrojeniową, czyli lidera konsorcjum realizującego program.

Piotr Jaszczura rozmawia o wodowaniu Wichra w Wolski o Wojnie z 11 sierpnia.


Rywalizacja mocarstw

Pentagon cofnął nazwę INDOPACOM do PACOM, ale nie ruszył granic odpowiedzialności

Arzan Tarapore z Hoover Institution powiedział Mike'owi Greenowi, że nie zna wiarygodnego wyjaśnienia tej zmiany, i przytoczył radę dawnego przełożonego: mając do wyboru spisek i partaninę, wybieraj partaninę. Jego zdaniem to kwestia wizerunku w resorcie, który nieoficjalnie przemianował się na Departament Wojny.

Sedno zarzutu jest jednak techniczne. Granice obszarów odpowiedzialności PACOM i CENTCOM nie zostały przesunięte, więc dowództwo na Hawajach nadal odpowiada za ogromną część powierzchni Ziemi. Zmiana nazwy sygnalizuje Indiom, że znaczą mniej, nie usuwając przy tym żadnego realnego problemu. Arzan Tarapore nazywa to najgorszym z obu światów.

Mike Green dorzucił analogię historyczną. Niemiecki sztab generalny przed pierwszą wojną światową policzył, że żeby wygrać na froncie zachodnim, trzeba przejść przez Belgię. Plan był wojskowo spójny i sprowadził na Niemcy Brytyjczyków, dominia, milion żołnierzy indyjskich i ostatecznie Amerykanów. Zawężenie strategii do samego scenariusza walki potrafi tę walkę przegrać.

Obaj zgadzają się, że w liczbach relacja z Indiami trzyma się dobrze: Stany Zjednoczone prowadzą z Indiami więcej ćwiczeń niż z jakimkolwiek innym państwem, a przez ostatnie dwanaście miesięcy sporów obszar obronny ucierpiał najmniej. Arzan Tarapore stawia jednak tezę pesymistyczną inaczej niż zwykle: podłoga w tej relacji jest wyżej niż kiedyś, ale sufit też jest niżej. Skokowe pogłębienie, na które się zanosiło, już nie nastąpi, a odbudowa będzie wymagała kosztownego sygnału na miarę umowy nuklearnej z lat dwutysięcznych.

Zapytany, na co realnie liczyć w razie konfliktu o Tajwan, Arzan Tarapore odrzuca dwa popularne scenariusze. Blokady Chin przez Indie nie będzie, a eskalacji na granicy lądowej jest najbardziej przeciwny, bo Indie mają w niej wiele do stracenia i nic do zyskania. Zostaje zapewnienie kontroli morskiej na Oceanie Indyjskim — i to nie jako przysługa dla Waszyngtonu, tylko we własnym interesie Delhi.

Arzan Tarapore rozmawia o zmianie nazwy dowództwa z Mikiem Greenem w The Asia Chessboard z 4 sierpnia.

George Friedman mówi, że nowa jest nie propaganda, tylko anonimowość

George Friedman rozmawiał z Dougiem Fearsem, admirałem straży przybrzeżnej w stanie spoczynku, i postawił tezę, że dezinformacja jest tak stara jak polityka, a nowa jest wyłącznie niemożność ustalenia, kto mówi. Węgrzy słuchający Radia Wolna Europa w 1956 roku wiedzieli, czyj głos słyszą — dziś rozmówcą może być każdy i z dowolnego kraju, bo w tekście nie ma akcentu.

George Friedman wywodzi z tego zarzut wobec sposobu, w jaki rozumiemy wolność słowa. Twórcy amerykańskiej konstytucji zagwarantowali, że państwo nie będzie karać za słowa, zakładając przy tym, że hamulcem pozostanie otoczenie: żona, dzieci, przyjaciele. Anonimowość usuwa ten drugi hamulec, zostawiając pierwszy. Zwraca też uwagę, że przeciwnicy nie pracują na sporach politycznych, tylko obyczajowych, bo te dzielą głębiej.

Admirał Fears dołożył do tego pojęcie martwego internetu. Według przytoczonych przez niego szacunków od 50 do 55 procent treści w internecie jest dziś generowane sztucznie, a do końca 2027 lub 2028 roku ma to być około 70 procent. Jego zastrzeżenie jest uczciwe: generowane sztucznie nie znaczy fałszywe. Problem polega na tym, że narzędzia oparte na modelach czytają tę samą sieć, więc wynik zależy od jakości tego, co w niej zastały.

George Friedman kończy prognozą, której nie łagodzi: jego zdaniem internet i poczta elektroniczna w obecnej postaci nie przetrwają tej dekady, bo sam przestał być w stanie odróżnić list od czytelnika od listu z Pekinu.

George Friedman i Doug Fears rozmawiają o wojnie informacyjnej w Geopolitical Futures z 7 sierpnia.


Gospodarka, energia, technologia

Kazachstan stracił od 50 do 70 procent wydobycia, bo jego ropa płynie przez rosyjskie porty

Peter Zeihan omówił dane opublikowane przez Kazachstan i zaczął od rzeczy, o której łatwo zapomnieć: kraj nie ma dostępu do morza, więc korzysta z cudzej infrastruktury. Około trzech czwartych kazachskiego eksportu ropy przechodzi normalnie przez czarnomorskie porty Tuapse i przede wszystkim Noworosyjsk.

Od marca Ukraińcy uderzają w rurociągi, przepompownie i porty, a także w zakłady przetwórcze po rosyjskiej stronie granicy, które obsługują głównie kazachski surowiec. Peter Zeihan tłumaczy, dlaczego to boli podwójnie: bez tych zakładów nie da się usunąć siarki i gazu ze strumienia ropy, więc nie da się jej wprowadzić do zwykłej sieci rurociągów. Kazachowie podają spadek wydobycia o 50 do 70 procent we wszystkich największych złożach.

Alternatyw praktycznie nie ma. Trasa do Chin to zwykle ćwierć miliona baryłek dziennie, w bardzo dobrym dniu pół miliona. Rurociąg Baku–Tbilisi–Ceyhan przyjąłby milion, ale jest przede wszystkim azerski i zawsze co najmniej do połowy zajęty. W najlepszym razie Kazachstan wyprowadzi trzy czwarte miliona baryłek dziennie — z dwóch milionów, które eksportował jeszcze dwa miesiące temu.

Peter Zeihan dodaje dwie rzeczy, które jego zdaniem czynią ten spadek trwałym. Administracja amerykańska, inaczej niż poprzednia, nie powstrzymuje Ukraińców przed uderzeniami w rosyjską infrastrukturę, a Ukraińcy przeszli od atakowania instalacji do atakowania samych tankowców floty cieni. Uszkodzenie zbiorników w portach wydłużyło załadunek z paru godzin do niemal całego dnia, więc tankowiec stoi w jednym miejscu wystarczająco długo, żeby stać się celem widocznym na komercyjnych zdjęciach satelitarnych. Największymi poszkodowanymi są rosyjski Łukoil oraz amerykańskie Chevron i Exxon.

Peter Zeihan omawia kazachski eksport ropy w Zeihan on Geopolitics z 11 sierpnia.


Świat

Bałkany. Izrael szuka w Unii nowych Węgier i wygląda na to, że znalazł Słowenię

Marek Matusiak i Michał Kucharski z Ośrodka Studiów Wschodnich omówili, po co Izraelowi Bałkany. Pierwszy w historii Słowenii w pełni prawicowy rząd premiera Janeza Janšy obiecuje przeniesienie ambasady do Jerozolimy i blokowanie w Unii decyzji niekorzystnych dla Izraela. Marek Matusiak uważa, że Izraelczycy liczą, iż nowa Słowenia będzie dawnymi Węgrami — państwem członkowskim, które zawetuje niewygodne stanowiska. Michał Kucharski zestawia to z sondażem, według którego zmianą polityki wobec Izraela i Palestyny jest zainteresowane 14 procent słoweńskiego społeczeństwa.

Reszta regionu układa się w listę transakcji. Serbia sprzedaje Izraelowi amunicję za kwoty powyżej stu milionów euro, ma umowy na produkcję dronów, a w kwietniu do jej parlamentu trafiła umowa o wymianie informacji wywiadowczych. Chorwacja podpisała w tym roku kontrakt na sprzęt chroniący jej Leopardy. Albania kupowała sprzęt policyjny — drony i wozy opancerzone — używany dziś do tłumienia protestów w Tiranie.

Osobny wątek to technologie wywiadowcze. W Słowenii śledztwo dziennikarskie wskazało na kontakty obecnego premiera z prywatną firmą wywiadowczą, w której pracują byli oficerowie izraelskiego wywiadu; w miejscach pobytu jego oponentów znajdowała się agentka tej spółki. Marek Matusiak zastrzega, że takie firmy są prywatne tylko formalnie i nie działają bez politycznej zgody.

Wątek trzeci jest najbardziej niewygodny. Marek Matusiak twierdzi, że Izrael reaguje na antysemityzm wybiórczo: podnosi sprawę tam, gdzie ma z danym państwem problem, i milczy tam, gdzie państwo jest użyteczne. Jako przykłady podaje relatywizowanie zbrodni z drugiej wojny światowej w Chorwacji i brak reakcji na występ Kanye Westa w Tiranie, na który z albańskiego budżetu wydano blisko 3,5 miliona euro.

Marek Matusiak i Michał Kucharski rozmawiają o Izraelu na Bałkanach w podcaście Ośrodka Studiów Wschodnich z 11 sierpnia.

Iran i Oman. Cieśnina Ormuz ma zostać otwarta, ale na irańskich zasadach

W drugiej części tej samej rozmowy Mariusz Borkowski opisał gotowy już na papierze dokument irańsko-omański. Statki wpływające do Zatoki Perskiej mają przechodzić po stronie irańskiej i podlegać irańskim zasadom nawigacji, a wypływające z ładunkiem — po stronie omańskiej, przy czym Iran jest powiadamiany o każdym z nich. To nie jest powrót do pełnej swobody żeglugi, której domagają się Amerykanie i państwa arabskie.

Warunki podpisania Iran ustawił wysoko: zwrot zamrożonych aktywów, zobowiązanie do zaprzestania ataków, zniesienie embarga i blokady portów oraz wygaszenie konfliktów w południowym Libanie i w Gazie. Mariusz Borkowski zwraca uwagę, że z rozmów zniknął przy tym temat irańskiego programu jądrowego i rakietowego — Amerykanie mówią już tylko o otwarciu cieśniny.

Nowym człowiekiem po stronie irańskiej jest siedemdziesięciojednoletni Mohsen Rezai, mianowany sekretarzem Najwyższej Rady Bezpieczeństwa. Mariusz Borkowski przedstawia go jako dowódcę z ośmioletniej wojny z Irakiem o niekwestionowanym prestiżu i przypomina jego zdanie, że cieśnina Ormuz jest dla Iranu wartościowsza niż broń jądrowa. Jego rolą ma być pogodzenie trzech obozów: umiarkowanego wokół prezydenta, twardych konserwatystów i radykałów, którzy każde porozumienie nazywają zdradą.

Zapytany o doniesienie portalu Axios, że prezydent Stanów Zjednoczonych miał prywatnie przyznać się do przegranej z Iranem, Mariusz Borkowski odpowiedział, że nie sądzi, by prezydent Donald Trump przyznał to przed samym sobą, i że w południe mówi on jedną rzecz, a o szóstej wieczorem niekoniecznie tę samą.

Mariusz Borkowski rozmawia o cieśninie Ormuz z Piotrem Zychowiczem w Historii Realnej z 10 sierpnia.


Tyle na dziś. Pięć godzin rozmów w kilkanaście minut czytania. Do następnego.

Paweł Szczabel


Jeżeli uważasz, że moja robota ma sens:

Postaw kawę jednorazowo

Albo co miesiąc:

10 zł 20 zł 50 zł

Dostałeś to wydanie od znajomego? Zapisz się i wybierz własne źródła. Możesz też zmienić swoje podcasty albo wypisać się jednym kliknięciem.


Wybierz źródła i zapisz się